Sugested Lyrics from Taco Hemingway

SAUVAGE

1: newonce, ulice Warszawy są zimneChoć lato skończyło się

WWA VHS

facet, który jest jeleniemOn nie wie o co chodzi w

Niebieski Bentley

Kizo & Taco Bentley, dawaj zajmij miejsceJeżeli się nudzisz

Moje demony uciekły na urlop

Taco demony uciekły na urlop, uciekły na urlopMoje demony

SumieNIE (Asfalt 20 Remix)

1: to widziałem, ale znów powiem "lej mi"Albo "nie,

Abonent jest czasowo niedostępny

był sen jakich wiele (sen jakich wiele)Zamówiłem już taryfę,

Metallica 808

Zeppy Taco Hemingway & chcieli grać, ale nie

35

się w Twoich perfumach, nie mogę oddychaćZrzucam ortalion i nawet

Tlen

cały dzień, żeby miło spędzić nocŻeby życie było snem, żeby

Grubo-chude psy

bo podjeżdża Uber miN21 do Wesołej znowu uciekł dziśRudy

Tsunami blond

włosyDługie rzęsy, długie nogiDługie rzęsy, długie nogi oraz długie włosyGdzie

#Hot16Challenge2

Quebonafide & Taco sen jak ASAP@mlody_grabus i młody SzcześniakWeź

Demlights

since you left the cityI have a trouble with

Dwuzłotówki Dancing

1: Taco przeklęta, pierwsza komunia świętaGapią się na mnie

LSPD

jest nas ośmiu, zatrzymaj sięNagle przyszło parę pionków by

SUPRO

piosenki 1: Daria zakochałam się pierwszy razNie mogłam

Tamagotchi, ale akustycznie

Taco Hemingway AI, Quebonafide na ciebie przez szybę, pukałem

Tr∆jkąt

nad morzem, hajs w kieszeni, petsy na worzeChłód na dworze,

Vertigo

1: Kwiatek mam przez ciebie vertigoW gotówie dwa koła,

„Tak to leciało!”

1: Otsochodzi, Agnieszka w którym siedzę, jest warte pięć

We've prepared the official lyrics To by było na tyle by Taco Hemingway on rare-Lyrics.com.
The complete song text appears below.


[Zwrotka 1]
To by było na tyle
Owszem w głowie zamiast róż ciągle dzikie badyle
Chociaż czasem bredzę jakbym w łepetynie miał wylew
To w Marmurze spokój ducha niewątpliwie nabyłem
Zamawiam taksówkę na plażę
Kierunek: dworzec w Sopocie. Obieram kurs na Warszawę
W okienku proszę o bilet, jakoś na już jak da radę
Zawieszam na kimś oko, dobrze znana buzia. Pasażer
Zęby szczerzy ozdobnie
Wymachując do mnie widzę, że się cieszy ogromnie
Chryste panie... Wzdycham, bo się czuję niezbyt rozmownie
Się przybliżam: „proszę pana, pan mnie śledzi ponownie”?
Wybucha śmiechem. Każdy wokół tu zerka na nas
Mi się kruszy narracja, burzy i pęka rama
Pewnie dla części słuchaczy dawno już puenta znana
Powiedział tak: „pan jest częścią mnie, ja częścią pana”

[Zwrotka 2]
Pora, żebyś prawdę znał Filipie
Nie urodziłem się w pociągu w ten upalny lipiec
Wszak jestem na okładce WOSKU i w ostatnim klipie
Ja od początku z tobą, gdyby nie ja grałbyś w FIFĘ
Nic więcej. Ja kazałem kroczyć do Marmuru
Byś tam wypoczął i się mógł odseparować z tłumu
Pod Żyrandolem wznoszę toast, a ty dałeś w długą
Szukać jesiennej weny, znalazłeś valetudo
I majaki o tych psach grubo-chudych
Potem znowu cię rozkojarzyła mgła, tuląc umysł
Nauczyłeś się po życia bieżni mocno stąpać
I nie zanurzać się bez przerwy w tamtych prostokątach
Przyznam czasem się przyturlał mi błąd
Tabletką cię poczęstowałem tuż przed „Tsunami blond”
Chciałem podpalić lont, żywisz do mnie wielki uraz
Co dałeś mi do zrozumienia zwrotką w „Ślepych sumach”
Rozumiem. W twej stagnacji wywołałem dygot
Zmusiłem cię byś pod refleksję poddał cały żywot
Byś uświadomił sobie, że zdobyłeś to czegoś łaknął
Gdy te ściany były głuche i patrzyły krzywo
Osiągnąłeś to czegoś pragnął
Gdy w twej głowie same smuty i pachniało stypą
Osiągnąłeś to, czegoś pragnął
I zawdzięczasz ciężkiej pracy to, nie narkotykom
[Zwrotka 3]
Gdy uploadowałem „Trójkąt”, ciebie strach poniewierał
Wypychałem cię na scenę na ten blask Open'era
Gdyby nie ja pewnie do dziś stałbyś w przejściu
No albo siedział z twarzą w dłoniach ciągle na backstage’u
Mówiłeś po „Umowie”, że to rzucasz. No i co?
Już minął rok a ty nie odpuszczasz
Dziesięć tysięcy osób czeka aż przypłynie łódka
Płynie ten chłopak co rapował każdy wers do lustra
Jestem twoją ambicją
Ale musisz kontrolować mnie, bo chciałbym wziąć wszystko
Duży dom pełen cudzych żon? Słaba to przyszłość
Lecz, na boga, chcesz tu gwiazdą być czy jakimś statystą?
Chcesz być byle który czy ósmy pasażer Nostromo?
Jesteś z tych, co walczą o honor czy płaczą o pomoc?
Masz dwie opcje, Fifi ze szmatą albo Taco z koroną
Także wybieraj mądrze, sukinsynu, plata o plomo?
Dobra decyzja. Jeszcze marmuru masz mało
Papa, Trójmiasto. Jedziemy na WWA. Ciao

[Outro]
Znaleźliśmy się oto z przyjacielem przed dość dziwnym pensjonatem, czy hotelem
Otchłań nocy, parka, drzewo, okno, drzwi
Tam obiektu zagadkowość, a tu my
Gdy wejdziemy do obiektu dość odważnie
Czy dyrekcja nas ugości, czy też zarżnie?
Czy strach cery pozamienia nam we wosk?
Czy pogodni stąd wyjdziemy i bez trosk?
[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]

FAQ: To by było na tyle by Taco Hemingway

Q. Who sings To by było na tyle

A. The hit track To by było na tyle is performed by Esm Taco Hemingway

Q. Who wrote the lyrics for To by było na tyle

A. All lyrics are written by Taco Hemingway

Hope you enjoyed reading the lyrics Taco Hemingway - To by było na tyle

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z

DMCS Policy Privacy Policy

© 2025 «lyrics». All rights reserved.