Sugested Lyrics from Kizo

góra trupów

jak habanero, na obczajce patrzę gdy psy robią „Eo,

skrzydło

podstawy równa się kwadratowi obu ramionSuma podstawy równa się kwadratowi

Pegaz

hooPegaz, hooPegaz, hooPegaz, pegaz, hoo, jak Pegaz, jedyny skrzydlaty

Z Wami

always 1: Kaz na mnie, prawie trzy dychyKról

Czempion

dla tych co cierpią, tych co są daleko i

Nie rób tego mi

- widziałem nic bez CiebieNie widziałem nic bez rapuNie

Białe buty

nie było tak, że moje życie to były tylko

Za ciosem

nie miałem w planie niczego tu zagarniać garściąNad moją

Młodość

Wszystko szybko przelatuje jakbyś jechał M3Światła miasta pozostają jedynie wokół błyskWiduję

100 BPM

piosenki "100 1: miastem unosi się dymDziś każdy

Espresso

1: mówię, że ostatni buszekW studiu znów jakieś kawałki

LECĘ BO CHCĘ

piosenki "LECĘ BO Wilki, Mr. bo chcęLecę, bo

Mam do tego nosa

ja i mój skład, wszystko oryginałKoko, MDMA, Haszysz jest

Ostatni Taniec

sobie spokój, Kizo jest dla blokówChcę mieć trumnę z

Perfekt

1: wino, Coco Chanel, Sinaloa KartelTylko czerń albo bielNie,

Popstar

kiedy zrobiłem pierwszy milionŻycie pachnie nam waniliąInne chcą mnie tylko,

Sztywniutko

Od zawsze na całego, od zawsze sztywniutko (ah)(wylał na podłogę browar,

szyny były złe

Szpaku, Buszu, Kizo & były złe (piu, piu, piu!)Nowe

Słońce

Major wiem, że zrobiłem dobrze, zza chmur wychodzi słońceLato

To jeden dzień

chociaż jeden dzień będąc mnąNa jeden dzień, spakuję torbę i

We've prepared the official lyrics Apetyt by Kizo on rare-Lyrics.com.
The complete song text appears below.


Nie znasz zapragnień i czasu, by zrobić zasób, wywołuje wilka z lasu
Apetyt, które każe brać swoje lub nie tylko swoje dla większych zapasów
My to normalne ziomeczki nie chłopcy z pałaców
Trochę taniego jedwabiu, tu gdzie już przy śniadaniu mowa o drugim daniu (apetyt, draniu)
Wciąż tylko myślisz o pożądaniu, wciąż tylko myślisz o przekręcaniu
Wiedz, że tu nie ma litości gdy się zaspokajasz czyimś dobytkiem
Własne ambicje tu lepiej szanuj, jak masz przesadzić to się lepiej hamuj
W świecie, takim jak ten dzień, nie upilnujesz to Ci wszystko zniknie
Masz apetyt na kobiety, lecz najczęściej nieswoje niestety
Masz apetyt na nocne życie i skręty, osiedla są jak markety
Apetyt na adrenalinę, na kokainę, na noce z kurwami i winem
Na afer lawinę, na to co w końcu nawinę, na bycie skurwysynem

[Refren]
Ja mam apetyt na zwroty nie plotki, Troya projekt, świata zakątki
Tam sobie strzelam fotki, kiedyś jak pomnik, teraz jak lotnik
Ja i moje ziomki, wszyscy przygodni tego czego nie ty głodni
Ja i moje ziomki, wszyscy przygodni tego czego nie ty głodni

Z gara aż kipi, gotuje w kuchni tu CD za CD
Nigdy nie pisałem CV, a linijki takie, że możesz się zdziwić
Z daleka od mamałygi, nie Jungle is Massive chodź tak samo Wicked
I nie ma co kurwa się ślinić, tylko wyciągnąć pozytyw
Apetyt, apetyt na bycie wciąż lepszym
Padlinę wyrzucam na śmietnik
Jaki by nie był sos, bo czasem o mały włos
Rozchodzi się tu... a mówili nie dziel na niedźwiedziu skóry
I w sekundę stajesz się miękki jak budyń
I cieszą się kiepy, choć Twoje porażki to nie ich sukcesy
Jakbym sam tego nie przeżył to bym nie uwierzył
Bierz co się należy, nie na krechę, nie na zeszyt
Miej apetyt na coś więcej niż tu [dają inni]
Na płytę rośnie aptetyt, po necie latają snippety
Telefon dzwoni, to Stepy, pytają o tracki już wysyłam bety
Numery same konkrety, linijki same konkrety
Chcesz gadać same konkrety, nie mam już czasu na bzdury i bzdety
Wpadam do ziomka co lubi grać ety
Kolorowe bonga, smakowe blety, konsole, smartphony, tablety
Złote kiety, markowe buckety, na towar ma zawsze apetyt
Nie bawi się w sztuki, on łyka pakiety
W słoikach najlepsze bukiety, jak coś se ubzdura to nie żal monety
W mieście gdzie ciągle balety, na stole dwie sety i zwija z dwusety
Klimpas z domieszką fety, co przy spływie gardło Ci tnie jak żylety
O świecie ogólnej tandety, co żre jak syntety, piszę z lekkością poety
Na to mam ciągle apetyt, na to mam ciągle apetyt

Od kiedy pamiętam to poszukuje to Boga w ludziach
Ale nie widziałem (go), to trochę pojebane, co
I nawet gdy patrzę tu w lustro nie widzę tam odbicia jej
Na co dzień szukamy tu Boga trzymając się z dala od niego

Apetyt, apetyt, apetyt, apetyt, apetyt
My to destrukcyjny gatunek na czele toczy się tu stale wojna o kwit
Biegnę, biegnę jak wilk, żeby nie więcej mieć, tylko lepszym być
Apetyt, apetyt, apetyt, apetyt, apetyt

Wam rośnie tu naglę apetyt na płytę
Tak nagle im urósł tu apetyt na mnie
Mi rośnie apetyt tu na lepsze życie
Wśród ludzi, którzy się cenią od zawsze
[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]

FAQ: Apetyt by Kizo

Q. Who sings Apetyt

A. The hit track Apetyt is performed by Esm Kizo

Q. Who wrote the lyrics for Apetyt

A. All lyrics are written by Kizo

Hope you enjoyed reading the lyrics Kizo - Apetyt

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z

DMCS Policy Privacy Policy

© 2025 «lyrics». All rights reserved.