Sugested Lyrics from Tymek

Anioły i Demony

tańczą demony, całując się w agoniiPatrzą na mnie jak

Diamentowe Serca

Michał GraczykAy, 2K this a madness, haha!Nie ma już

Lekarstwo

zabawkiTe polepione kartkiPo jednym z tych melanży co skończy się

Jaki chciałem być

człowiekuEj, nowe obliczę, odbija mi jak skurwysyn (skurwysyn)Słyszę to

U mnie się sypie układa

1: ej, ejDam sobie rękę uciąć, żeKażdy z nas

Niedosyt

oknoPrzez oczy widzę mgłęMoknę w deszczu sumieniaChociaż rozwiązanie gdzieś

Sens Słów

ta muzyka często zbyt poważna byś zrozumiał, cóżMoże to nie

Szczęki

betonu wsłuchując się w język jezdniStąpam poplutym chodnikiem prowadzącym

#hot16challenge2 [katy m]

yeah, yes bitch, woKurwa szmato, jak opętany, nie dawaj

ANTYDEPRESANTY

1: Ikarus to nie wyszło, a może właśnie takSię

Lecę se po swoje

sen, jest lekko takZgarnąłem cash i kurwa mać, tak pięknie

Lekarstwo (wersja pierwotna)

zabawkiTe polepione kartkiPo jednym z tych melanży co skończy

Moja sztuka

Floral jest moja sztuka, słowem maluję jak PollockChoć czasem

Odurzony snem

się układa, samo się układaSamo się układa, samo się układa,

Plama

podłodze plama, jeży się włos (jeży się włos)Gdy obok tu

Plastik

plastik, plastikPlastik, plastik, plastikPlastik, plastik, plastikPlastik, plastik, mam pasję)Mordo,

Pokrzywy

telefonie dźwięki, yeahW telefonie, ulicą jak rewiaModa jest

Pończochy

wiosną, sielska dolina, tak beztroskoMija mi chwila, piszę love

Que Pasa

kiełbasa( przydrożny, to nie słucham Sebastiana BachaClassica

Yurekonlyfans

poczuj ten luzZobacz jak wszystko stoi w ogniu, yeahRusza mnie

We've prepared the official lyrics 94 by Tymek on rare-Lyrics.com.
The complete song text appears below.


[Intro: Tymek]
Szczylu, 94’ rocznik, mam swoje pieniążki, mam swoje błyskotki
Yeah

[Refren: Tymek]
Szczylu, 94’ rocznik, mam swoje pieniążki, mam swoje błyskotki
Niosłem to na barkach tu chociaż nie miałem forsy
Mama sprzątała te chaty za te parę drobnych
Ale miałem co jeść, dzisiaj dziękuję pięknie
Jedziemy na wakacje, jemy se na mieście
Zarabiam tą pensję twoją jednym wersem
Nie dowierzałeś, yeah, ey ,ey

[Zwrotka 1: Tymek]
Mam przejebane fazki we łbie, nie każdy to kuma
Nie każdy wyciąga tą głowę z dupy by coś skumać
Jestem pojebanym typem, który mówi ci jak fruwać
To wszystko ta sama historia jak kolejna nuta
Widziałem jak rzucali mi piach w oczy
Potem liczyli, zmieniali zdania, hajs zaskoczył
Nie miałem planów, wielkie ambicje pisały prozy
Jestem indywidualnym typem co se marzy trochę
Ty pytasz się mnie jak się tu znalazłem
Długi marsz w wielką wyobraźnię
Ty pytasz się mnie jak się tu znalazłem
Długi marsz i bagaż doświadczeń
Widziałem jak rzucali mi piach w oczy
Potem liczyli, zmieniali zdania, aż hajs zaskoczył
Nie miałem planów, wielkie ambicje pisały prozy
Jestem indywidualnym typem co se marzy trochę
[Refren: Tymek]
Szczylu, 94’ rocznik, mam swoje pieniążki, mam swoje błyskotki
Niosłem to na barkach tu chociaż nie miałem forsy
Mama sprzątała te chaty za te parę drobnych
Ale miałem co jeść, dzisiaj dziękuję pięknie
Jedziemy na wakacje, jemy se na mieście
Dzisiaj zarabiam pensję tą twoją jednym wersem
Nie dowierzałeś, yeah, ey ,ey

[Zwrotka 2: Kizo]
Jakiś czas temu jeszcze tylko chłopak głupi
Teraz dalej młody chłopak, ale mądry bardziej
I już wiem, ze jednak nie da się wszystkiego kupić
Czasem mogę się smucić, ale
Jak nie masz nic na starcie, nie ma homara w karcie
Jak nikt ci nie pokaże palcem w końcu sam coś znajdziesz
W Top Boy mówili na to żarcie
Tu lepiej nic nie gadać tylko skupić się na hajsie
Za całe życie w gardzie
Ja leże na kanapie lub w jacuzzi albo wannie
Albo leże na pannie gdy czułem jestem nisko się złożyło
Że w Ferrari, ale nigdy więcej na dnie, ten kto już nie spadnie
Wiec to życie raczej pewne dla mnie
Tak samo dla mojego składu
Lepszy widok z rana cycków niż więziennych gadów
Świat ma jeszcze wiele smaków, chce spróbować każdy
Wtedy indywidualnie będę wiedział jak zbudować własny
[Refren: Tymek]
Szczylu, 94’ rocznik, mam swoje pieniążki, mam swoje błyskotki
Niosłem to na barkach tu chociaż nie miałem forsy
Mama sprzątała te chaty za te parę drobnych
Ale miałem co jeść, dzisiaj dziękuję pięknie
Jedziemy na wakacje, jemy se na mieście
Dzisiaj zarabiam pensję tą twoją jednym wersem
Nie dowierzałeś, yeah, ey ,ey

[Zwrotka 3: Szpaku]
Moje bloki, robię betonowe kroki w nich
Narkotyki, zabobony, kurwo drogi kicz
Patryk, Tymek, Mati - złote chłopaki
Do paki nie trafię pewnie, ale tracki siedzą zawsze
Bape, co, Sheraton
To nie nazwy pokemonów, a jak gram to sto
Siada mi bania nie, że kariera mnie zgniata
Po prostu mogłem coś zmienić kiedy myślę o tych czasach
Mogłem przytulić, powiedzieć, że masz mnie
Nie nagrywać tamtych wersów za które dziś wstydzę się
94’ rocznik mam, dziewięć cztery fobii, gdy
Tysiące duchów głośno krzyczą moje zwrotki
Uśmiech mojej mamy daje więcej niż to siano
Kiedy widzę jak się buja gdy syn rozpierdala grając
Kochany bracie, osiedle czeka na EPkę
Chce się bujać u ciebie na koncercie
[Refren: Tymek]
Szczylu, 94’ rocznik, mam swoje pieniążki, mam swoje błyskotki
Niosłem to na barkach tu chociaż nie miałem forsy
Mama sprzątała te chaty za te parę drobnych
Ale miałem co jeść, dzisiaj dziękuję pięknie
Jedziemy na wakacje, jemy se na mieście
Dzisiaj zarabiam pensję tą twoją jednym wersem
Nie dowierzałeś, yeah, ey ,ey

FAQ: 94 by Tymek

Q. Who sings 94

A. The hit track 94 is performed by Esm Tymek

Q. Who wrote the lyrics for 94

A. All lyrics are written by Tymek

Hope you enjoyed reading the lyrics Tymek - 94

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z

DMCS Policy Privacy Policy

© 2025 «lyrics». All rights reserved.